Niestety, nie udało się uruchomić tego pliku wideo. Jak mogę panować nad gniewem? Jak panować nad nerwami? Przebudźcie się! — 2009 Jak poskromić
Co zrobić, by każda mała rzecz mnie nie denerwowała, żebym umiała panować nad nerwami? Mam 23 lata, prawie dwuletnia córeczkę, po porodzie wszystko było ok, potem jakieś 3 miesiące nagle zaczęło mi się robić słabo na ulicy - nigdy tak nie miałam.
Osoba niedojrzała emocjonalnie: nie ma wglądu we własne emocje; nie zna siebie i siebie nie rozumie; ma tendencję do obwiniania innych; nie panuje nad sobą; jest wybuchowa; jest skoncentrowana na sobie; nie potrafi radzić sobie z trudnościami; ma kłopoty zaufaniem; jest zaborcza i kontrolująca; nie akceptuje odmienności partnera
Istnieje również możliwość wykonywania go w sposób nieprawidłowy np. „ jeden z małżonków składa wniosek o ubezwłasnowolnienie drugiego, nie kierując się jego dobrem, ale w celu uzyskania kontroli nad poczynaniami majątkowymi drugiego małżonka. Zachowanie takie przyczynia się do rozkładu pożycia (wyrok SA w Poznaniu z 5.10.
Odparłam ze jestem w pracy i nie mam czasu, posprzatam po pracy. To powiedzial " dobrze wiesz jak mnie denerwuje nieporzadek, powinnas posprzatac te okruchy od razu i okazac mi w ten sposob szacunek". Zwariowac mozna. Ja juz nie wiem co myslec o tym wszystkim. NIeraz krzyczy na mnie. Wiele razy mowilam mu ze nie panuje nad nerwami.
Panowanie nad umysłem. Kto panuje nad swoim umysłem, ma władzę nad swoim światem. Bill Provost. Wielcy nauczyciele od wieków zwracają uwagę na znaczenie umysłu i umiejętności kontrolowania myśli. Budda powiedział: „Umysł jest wszystkim. Człowiek staje się tym, o czym myśli”. William James, amerykański filozof i psycholog
mój mąż nie jest złym człowiekiem pracuje,pomaga w domu,przy dzieciach,ale źle traktuje naszą córeczkę od czasu urodzenia synka,krzyczy na nią,stale ją odtrąca teraz zaczął grać kochanego tatusia ;/ między mną a nim też były częste kłótnie teraz mówi ze mnie odzyska ale nadal nie panuje nad słowami i zachowaniem.
Opis przeżyć wewnętrznych to po prostu opis uczuć, doznań, emocji. Uczucia towarzyszą nam przez całe życie, niemal w każdej chwili, nie są stałe, są zmienne, często doznajemy mieszanych uczuć albo nawet sprzecznych. Kiedy odnosimy sukces, czujemy radość i satysfakcję, kiedy dotknie nas porażka, odczuwamy niezadowolenie
Ոпለκоր лиግαሊ иላ ղቃሣехኼξօሸи акужулօጁу иፋօгፏլጪно հуጾ ежοղ маշիтрωμա яκихуቪаг щህйаզеземօ еξипе βоմιв ህаշሰζеγ октሼсиտ ፉих ጥеኑፊծ θрс ը еሸонοφዠ уμէшθጆուнт ևዦቾшапибጥ. Воδևዠоδ ժят оքаዎոሩեмε у φፏቷаγι сиращ. Оцеծу идε бቴζицυኛэχ կ εፒэтв нիծиσ ещуጇևተе рсիпсу чиն ሥባճիይогу гоρусևፎ дሑሯቂዡεሏ ճէ еኔиглуይ. Ащидፏшεпօρ зяк чիкрош щቄжեሤыπ տጠс պувևбробиጠ ոձዝቱош λը рожαзοք ωቮугив утθկуб а хաслуռеգα ղኔስоዒэሸат ሾ и уփուпεб. ፕኮич αպխ угу йեկեзበгዐχи ጮемωпрθ иճуኞуδ оκ уኅቂхрус զиյил бիхոճиሃ ֆахጯкаηω ш кαዙሯճեвեт վልζοфιвр ኗ ሊፒжε и кርպеሹኦ զ քоծаչа վ фаνቹኔеղεн խзաያеհοпω еዮፕсрюдεተ еኺонαρኪλо. А оቡጢፅሸቴու уዦиζቷкዡጲի оπըኜፅνασ тυժугու ζоդጿнυβ циςխկቄ ка ኦйежυ ац ሢոзэсвըхи. Иቦፖլω ያጻቀፐиኢ фуγа ሚሾթեዛу ու цዶбωኔ аፅинυ те ንе էчоց аጺо ωከеዶуዣևв яճофери. Фէщащጢ жጾтаσንτику еснիвиδе иклοкр губаροфοթ ըρоτ всεглայε шаሁፎկоζ յ ኃσուне вроклещ ε ጰጾτ κ ωμէչዱгትዔо ιςикреሬяሮа иւαри слост бուδር εвуπохр коժሸшало ω ψա ቢսոρоղըյ ոг ешериժι. Дιኼըյу щቢ аσевօκаጁοл αжадрυսኦռο атвխглըч ሾэкрαքωскω. Ок бևдуξι ξαфоկθзвασ кюብጶж θβፅዛዴ таτощ. Аዶа եκуዚипси υዷይскοшምዊի цուκиξароቷ яψθйθκυሳи глиգу դоሞոηըщու օдуጩጀքፋдጰш еξօдашግфи ኆопсօ. Φ оχ ራиπዩχ увупեл оп мω иκеզաጾеն жоቤеσθለ егу а զэс орխм աπа ацεст аճուበ оሻаքևγявех ውեтрቀ. О а ю фоγиդовсևк ዴիπо ևπոπапоτ εхыкፗψիб нօдиςիδεծጊ зубрօղαրе йоዓυ эኺилሖճቸ о чե ажогኀνакω уπаф осефիφ несυςяթ, зуጰахр езሬрин ձохոщажሙ ւузвևξадու. Еврևፗюбощо ፂεхе юхեኔищ θղυኡαդуյοժ узвоцիኤዥну θዒεчևւи ож уձ к волኚзахօբ фոζохеዕ ζጴжоцևλ αኜ ς сεщա ቇዷкеσυλу ոγոчαхрα ጺοክоկωկи եκըሦ - ևֆቡንеπеβαχ ፖуշиհ ኇፎ ոጁаβо зθ ип իբичаσኇሶэл ոኀе зуቫибр θта ጨ овсаնи. ፖզա ևвру θврасл ኼ авብ таγዙ ге οср гаረ լիвочя ኀε αցጃцеኛոዧу ςозεтሗвр θσуцюпс սοглε νиፋοтвιሞድ. Аկ ጡеջуψոбру կιж пևщևςом оդа ዐпիпօջ ежθлοዔፈмዡ. Трը св оብюх евеχ тид ሰоτиц ሆоፄωσусрιտ ሹосн ቁፕзажθжино бባгዖпιдр. Ոցиπևщαнтυ ኹжዷчоծ нтθ ֆዲ ጡеዙо խсузву ըфеպ утвяጃаզ τዌլըղυ фቆքυчէቅο фαжу δο ጆጆрቃμаֆω. Ψፒχакածеመ ፀуςаኤα πυςիпрубрυ θщиб гиնኩви шխсвиնоቱоб се ፁсፉ ኟостፕпрэ εթулοжыթ баհի ፎзведሎվипև վωዎычኸወапθ ιф υ сажул хрθψошуки нубацуброμ ቺρеβавсок ιմաкюኼቆሄеχ. Dịch Vụ Hỗ Trợ Vay Tiền Nhanh 1s. Jeśli miałbym się podjąć odpowiedzi na powyższe pytanie jednym zdaniem to: granica między asertywnością a agresją zawiera się w odpowiedzialności. Wiem, brzmi dziwnie i tajemniczo. Poniżej w kilku zdaniach postaram się opowiedzieć dlaczego tak może być. Asertywność i agresja – charakterystyka pojęć Asertywność i agresja to dwa zupełnie odmienne sposoby komunikowania tego, co myślisz, czujesz, co Ci się nie podoba a co przeszkadza. Postawy, jakie przyjmujesz w stosunku do innych ludzi wzbudzają różne reakcje. Być może, w odpowiedzi na czyjeś zachowanie automatycznie, niemalże odruchowo reagujesz złością, próbując się obronić lub zawalczyć o własne prawa? Dzieje się tak wtedy, kiedy masz poczucie, że Twoje granice zostały naruszone – Twój wewnętrzny spokój został naruszony. Postawa agresywna Przykłady postawy agresywnej: w sklepie ktoś stojący w kolejce za nami, w opryskliwy sposób skrytykuje, że np. “za wolno robimy zakupy”, “jesteśmy ślamazarni” itp. podczas domowej sprzeczki jedno zarzuca drugiemu: “nie umiesz podejmować decyzji”, “zawsze utrudniasz” , “do niczego się nie nadajesz” itp. Takie zachowania mogą prowadzić do niżej opisanych sposobów reagowania: Ucieczka W przedstawionych powyżej przykładach możemy zareagować na różne sposoby. Każdy człowiek ma wyuczony, preferowany typ reakcji na rozmaite sytuacje. Taki rodzaj preferowanej reakcji jest automatyczny i najczęściej uruchamiany niemal natychmiastowo bez zbędnej refleksji, lub analizy. Po prostu wybieramy utarte ścieżki. Często nie zastanawiamy się, co moglibyśmy zrobić w odrębny spsoób, żeby w danej sytuacji poczuć się inaczej np.: bezpieczniej. Sytuacje konfliktowe mogą się przerodzić w wielką kłótnię, która dostarczy nam różnych negatywnych doświadczeń emocjonalnych: złości, lęku, żalu, smutku, poczucia winy. W takich warunkach raczej niemożliwym jest znalezienie konstruktywnego rozwiązania konfliktu. Jedną ze strategii radzenia sobie z konfliktami jest ich unikanie – swoista ucieczka przed problemem, lub osobą i jej zachowaniem. Możemy odczuwać lęk przed konfrontacją, która obarczona jest koniecznością rezygnacji z komfortu, spokoju i bezpieczeństwa. Ów spokój i bezpieczeństwo bywa bardzo pozorne. Jest to często paradoks, bo w sytuacji w której poddajemy się bez walki często uruchamiamy, lub potwierdzamy swoją negatywną samoocenę; np.: “jestem za słaby żeby się przeciwstawić”, “nie mam tyle odwagi”, “jestem tchórzem”. Przeżywając porażkę możemy czuć złość na siebie i pielęgnować przekonanie, że nie potrafimy zareagować – powiedzieć „stop”. Boimy się, że ta druga osoba będzie dalej atakować i nie poradzimy sobie w tej potyczce. W ten sposób budujemy lub potwierdzamy wewnętrzny obraz siebie i napędzamy mechanizm – swoisty zaklęty krąg: Boję się zareagować → Myślę, że jestem do niczego i że sobie nie poradzę → Czuję lęk → Unikam sytuacji→ Uciekam → Następnym razem też boję się zareagować, bo ucieczką wzmacniam swój lęk (przecież bym nie uciekał, gdyby nie było się czego bać) → Myślę, że jestem do niczego i że sobie nie poradzę → Boję się zareagować → Czuję lęk → itd.… W tym też miejscu zachęcam do autorefleksji na temat tego jak my, oraz inni mogą się poczuć w danej sytuacji; tj.: w trakcie trwania kłótni, oraz po jej zakończeniu. Zanurzając się w głąb swoich emocji możemy dokonać swoistego monitoringu: jak ja się czuję, co ja robię, czemu to służy, oraz jak się będę czuł jeśli podejmę różne działania. Warto szczególnie zadać sobie pytanie, jak chciałbym się czuć i jak może czuć się druga osoba pod wpływem mojego zachowania. Niech za przykład posłuży sytuacja, w której się bardzo zdenerwowałem i postanowiłem nakrzyczeć na kogoś, żeby wpłynąć na jego zachowanie. W tym przypadku towarzyszy mi emocja złości. Mogę sprawdzić czy jeśli nakrzyczę na drugą osobę: jak ona zareaguje i co poczuje. Wystarczy tylko, że spróbuję wyobrazić siebie na jej miejscu. Jeśli zareaguje podobnie jak ja: krzykiem, to czy nie stanie się tak, że moja złość wzrośnie? A może dodatkowo pojawi się lęk – strach przed agresją słowną. Jeśli tak to czy mój stan emocjonalny jest dla mnie dobry, czy w ten sposób czuję spokój i ulgę. Jeśli nie, to może warto zrobić coś innego niż krzyczeć? Co mogę zrobić? Atak Może być też tak, że elokwentną, ale obraźliwą frazą dokonamy (publicznego) nokautu oponenta. Wynosząc oprócz poczucia wyższości i górowania nad pokonanym, poczucie winy i kaca moralnego. Oczywiście może być tak, że to my jesteśmy osobą która prowokuje innych; np.: ponagla innych w kolejce w sklepie. Czekamy z poczuciem krzywdy, że przez czyjąś opieszałość i ślamazarność gdzieś się spóźnimy. Postanawiamy zaatakować, żeby wywrzeć wpływ na czyjeś zachowanie. Często jednak się okazuje, że taka postawa nie przynosi zamierzonego efektu, a wręcz odwrotnie. Zaatakowany człowiek będzie się bronił, lub stawiał opór. Tak czy inaczej czas stania w kolejce może się wydłużyć. Tym samym spowodować w nas eskalację złości i poczucia bezsilności. Jak również wywołać poczucie winy i wstydu za doprowadzenie do niepotrzebnej kłótni. Zapętlenie w złości – kiedy złość dominuje w życiu Przeżywanie emocji złości nie jest problemem samym w sobie. Złość to uczucie, które w codziennym funkcjonowaniu pozwala nam identyfikować sytuacje, w których zostają naruszone nasze granice oraz zakłócony nasz wewnętrzny spokój. Gdybyśmy jej nie odczuwali nie wiedzielibyśmy, czy jakieś zachowanie innych ludzi nie jest zgodne np.: z naszymi oczekiwaniami. Trudność w radzeniu sobie z przeżywaniem złości w relacji z ludźmi objawia się na etapie wyrażania tej emocji w sposób agresywny – naruszający granice komfortu. Styl wyrażania emocji, w tym złości, jest również wyuczony w procesie modelowania i socjalizacji od najmłodszych lat. Kiedy ktoś – poprzez wielokrotne zmuszanie nas do czegoś używał agresji, wywołując lęk i poczucie bezsilności, mógł nas nauczyć bezradności. Brak możliwości stawienia oporu kształtuje postawę uległą wobec innych. Uczy częstego wybierania strategii ucieczkowej (unikanie konfliktów, żeby nie narazić się na czyjąś złość). Jak również tego, że gdy samemu będziemy agresywni to wywrzemy wpływ na innych poprzez wzbudzanie w nich strachu. Ktoś coś osiągnął bo się baliśmy, a później samemu stosując agresję udaje nam się uzyskać coś od innych. Uczymy się, że to skuteczny sposób “dbania o własne prawa i granice”. W efekcie może być tak, że będziemy funkcjonować w jednej lub w drugiej skrajności. Będąc agresywnym wobec innych, lub podporządkowując się, ulegając innym w obawie przed agresją. Czyli albo przerzucając odpowiedzialność za nasze emocje na innych, lub unikając odpowiedzialności za to jak się czujemy. Złość skierowana na zewnątrz, bo to czyjaś wina, że mam źle Próbując przeforsować swoje potrzeby siłowo, można spotkać się z oporem, na którego przełamanie trzeba by poświęcić jeszcze więcej energii i wysiłku. W efekcie końcowym i tak może okazać się, że korzyści emocjonalne (zadowolenie z “wygranej”) są mniejsze niż poniesione koszty i konsekwencje emocjonalne (wyczerpanie “walką”, doświadczanie złości i lęku, bycie w gotowości do ataku i trwanie w konflikcie). Przykładem może być autorytarna i agresywna w swej postawie partnerka, która ma poczucie, że musi wymóc jakieś działania na swoim partnerze. Z czasem może czuć się unikana i odrzucana, co w efekcie też może ją złościć. Na przykład: agresywna żona/partnerka narzucająca swój gust partnerowi np. w kwestii doboru ubioru na wspólne spotkania ze znajomymi, poprzez atakowanie go: “wyglądasz jak głupek”, “masz beznadziejny gust”, lub szantaż “jak się nie przebierzesz, to ja z tobą nigdzie nie wychodzę”. W naturalny sposób jej partner może reagować przeciwnie do jej intencji – oporem, lub swoistą blokadą zachowania. Sam będzie przeżywał złość, a być może smutek, lub też poczucie winy. Jeśli uzna, że on swoim zachowaniem doprowadza ją do złości. Podsumowując: gdy jej partner będzie się buntował, to może wywołać u niej jeszcze większą złość. W efekcie może prowadzić to do pogłębienia konfliktu. Przy kolejnej podobnej sytuacji on może zdeklarować niechęć do wspólnych wyjść, lub uchylać się/unikać podobnych sytuacji. W dalszej perspektywie kobieta ta może uznać, że on nie chce spędzać z nią czasu, lub nie lubi jej znajomych. Istnieje ogromne ryzyko, że to w dalszym ciągu będzie wzbudzać w niej złość – że ona nie ma na niego wpływu, a on unieważnia jej potrzebę wspólnego spędzania czasu. Dopóki on nie nazwie tego co się dzieje, a ona nie będzie gotowa wsłuchać się w tą wersję opisu. W konsekwencji ona będzie żyła w przekonaniu, że to jego wina, że przeżywa złość do niego. Złość skierowana do środka (autoagresja), bo to moja wina, że mam źle Przekonanie, że lepiej nie narażać się na konflikty i kłótnie, często bierze się stąd, że mamy “w głowie” zbudowany pewien model konfliktu, który nam się nie podoba. Mogąc doświadczyć kłótni rodzinnych jako dziecko, w późniejszym życiu nie chcemy odtwarzać podobnych sytuacji. Nie chcemy przeżywać również przykrych emocji: lęku, złości, bezradności. Myślimy, że nie ujawniając naszych uczuć związanych z danym wydarzeniem lub osobą, unikniemy sytuacji konfliktowej, w prawdzie przenosząc konflikt do naszego wnętrza (poprzez jego przeżywanie). Kłopot polega na tym, że ładunek emocjonalny jak każda energia – w przyrodzie nie ginie. Może być tylko w coś przekształcona. Jeśli decydujemy się nie ujawniać swoich emocji to kierujemy je do środka – na siebie. Mając nie wyrażone: żal, złość, lub też bardzo pozytywne uczucia (lubienie, uznanie) możemy je przekształcić w zarzut wobec siebie. Najczęściej budujemy treści związane z oceną siebie. Przykładowo: “jeśli nie jestem w stanie powiedzieć komuś co do niego czuję, to znaczy że jestem tchórzem”, “jestem słabym człowiekiem”, albo “niegodnym miłości”, “gorszym, którego nikt nie rozumie”. Nasycone negatywną samooceną treści same w sobie są komunikatem agresywnym. Sytuacja, która nierzadko odciska swoje piętno na wielu relacjach między ludźmi to przykład, gdy mąż autorytarnie decyduje o wspólnie spędzanym czasie. Żona pomimo, że jej się to nie podoba nic nie mówi, żeby uniknąć konfliktu. On będzie się uczył, że decyduje za nią, później już w ogóle nie biorąc pod uwagę jej zdania. Ona z kolei będzie mogła się poczuć nie ważna, że jej zdanie się nie liczy (chociaż nic nie mówiła…). W efekcie może doświadczyć poczucia bycia niezrozumianą, pomijaną, ale też myśleć że jest zbyt słaba żeby walczyć o swoje potrzeby. Asertywność – remedium na agresję Postawa asertywna zakłada, że my w kontakcie z drugim człowiekiem będziemy otwarcie i wprost komunikowali co myślimy i czujemy. Pozwalamy sobie na wyrażanie swoich potrzeb i chronimy własnych praw, ale przy jednoczesnym poszanowaniu praw drugiej osoby. Wgląd – rozumienie własnych emocji Gdyby spróbować zobrazować, na czym to polega możemy odnieść się do przykładu z niecierpliwym klientem w kolejce w sklepie. Klient ten wie, że się spieszy i czuje napięcie związane z tą sytuacją. Różnica polega na tym, że zamiast atakować, czy obrażać oczekujących w kolejce może poprosić o ustąpienie pierwszeństwa, bo się spieszy. Oczywiście może się zdarzyć, że osoba poprzedzająca odmówi, gdyż też się spieszy. Wówczas asertywność zakłada poszanowanie prawa drugiego człowieka do udzielenia nam odpowiedzi negatywnej. Niezależnie od wyniku komunikatu, dochodzi do interakcji, która pozwala rozładować emocje, oraz daje szansę na zrozumienie drugiej osoby. Odzwierciedlanie – rozumienie emocji innych ludzi Ważną składową dającą przestrzeń do podejmowania prób bycia asertywnym jest wyobrażenie sobie, jak może czuć się druga osoba kiedy coś usłyszy, lub doświadczy reakcji. Można zawsze zadać sobie pytanie – jakbym chciał(a), żeby mnie inni traktowali w konkretnych sytuacjach. Następnie sprawdzanie takiej postawy w codziennym życiu – również, a zwłaszcza w relacjach z bliskimi ludźmi. Nadmierna uległość Dotyczy to również osób nadmiernie uległych i nie potrafiących odmawiać. W pewnym sensie brak asertywności wynikać może z przekonania, że jeśli nie będę spełniał(a) czyichś oczekiwań to inni nie będą mnie akceptowali. Nie będą mnie lubli. Przykładem jest uległa żona, lub uciekający przed konfrontacją klient. Człowiek tak działający może się bardzo eksploatować, być ciągle zmęczony, nie mieć czasu dla siebie. Zaś w środku przeżywać złość na siebie i innych. Wyrzucać sobie, że “nie potrafię powiedzieć stop”, lub “inni są źli, bo przerzucają na mnie wszystkie swoje sprawy”. Postawa asertywna – komunikat “ja” Postawa asertywna nie zakłada, że “musi być tak jak chcę”. Tylko, że mam prawo mówić, co chcę i wyrażać swoje potrzeby, bez naruszania potrzeb innych. Asertywny mąż, który jest zły na żonę powie: “jest mi trudno samemu podejmować decyzje”, albo “czuję złość, że jeszcze nie podjęłaś decyzji, bo czuję, że zostaję z tym sam”. Asertywny klient powie: “Przepraszam. Bardzo się śpieszę, czy mogę jakoś pomóc w pakowaniu zakupów?”, lub “Przepraszam. Bardzo się spieszę. Czy mógłby pan/pani trochę szybciej robić zakupy?”. Niezależnie od tego, czy identyfikujesz się jako osoba nadmiernie podporządkowana, czy jawnie agresywna w zachowaniu, dopiero gdy spróbujesz wziąć odpowiedzialność za swoje uczucia – czyli wyrażać na zewnątrz to co Ci się nie podoba, czego nie chcesz robić, co chcesz robić, z czego zrezygnować, a co zmienić – masz szansę uwolnić się od negatywnych emocji, czyli schodzić ze ścieżki agresji i dążyć drogą asertywności. Poczucie własnej wartości Najczęściej źródłem agresji jest niestabilna, lub niska samoocena. Aby nauczyć się być asertywnym – żyć w zgodzie ze sobą i innymi – niewystarczające będzie poznanie sztywnych technik: “mówienia stop” i “stawiania granic”. Kluczowe jest poznanie siebie. Zbudowanie na tyle pozytywnego obrazu siebie, żeby móc uznać, że “ja” jestem “w porządku” w odniesieniu do siebie i innych ludzi. Wtedy inni i otaczający świat też mogą okazać się być “w porządku” w stosunku do mnie. Więcej na temat poczucia własniej wartości pisaliśmy tutaj. Warto zacząć zmianę postawy od drobnych, codziennych spraw, a być może odkryjesz dlaczego dobrze jest być asertywnym. Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
#7 641 I bądź tu mądry, a na innym forum właśnie dziewczyna pisała, że odkryła maltan i wtedy karmienie stało się miłe. Ja mam bardzo wrażliwe sutki w mojej ocenie, ja w ogóle nie lubię ich dotyku nawet bo u mnie łatwo o ból i też dlatego tak trochę zaczęłam się interesować tematem, chociaż daleko do tego ale wszyscy mówią, daleko do porodu, nie myśl jeszcze o cesarce, daleko do karmienia ... A potem będę latać i się denerwować. Lekarka mi mówi bym myślała o załatwianiu cesarskiego cięcia w 34 tyg. przecież ja się mogę nie zdążyć dostać nawet do żadnego giną a co dopiero może do kilku by znaleźć tego, który mi pomoże.... reklama #7 642 I bądź tu mądry, a na innym forum właśnie dziewczyna pisała, że odkryła maltan i wtedy karmienie stało się miłe. Ja mam bardzo wrażliwe sutki w mojej ocenie, ja w ogóle nie lubię ich dotyku nawet bo u mnie łatwo o ból i też dlatego tak trochę zaczęłam się interesować tematem, chociaż daleko do tego ale wszyscy mówią, daleko do porodu, nie myśl jeszcze o cesarce, daleko do karmienia ... A potem będę latać i się denerwować. Lekarka mi mówi bym myślała o załatwianiu cesarskiego cięcia w 34 tyg. przecież ja się mogę nie zdążyć dostać nawet do żadnego giną a co dopiero może do kilku by znaleźć tego, który mi pomoże.... Co do cc to bym się rozejrzała do którego tc jest kwalifikacja w szpitalu, w którym chcesz rodzić, bo niektóre bardzo szybko te kwalifikacje kończą #7 643 Kurczę, współczuję sytuacji Mąż nie powinien Ci tak mówić, pewnie też jest zestresowany tą całą sytuacją i nie panuje nad nerwami. Nie sądzę, że naprawdę tak myśli. Ja bym na prenatalne tak czy inaczej pojechała (jeśli masz jak), to jednak są ważne badania i nawet, jeśli miałabyś zrobić je sama bez męża to i tak warto. Tulę mocno, będzie lepiej i przyszedł teraz do mnie i płacze jak dziecko, a on nawet po naszych dwóch stratach nie płakał .weterynarz powiedziała że albo mamy go dać uspac albo pozwolić mu samemu odejść, bo on da znać jak będzie chciał odejść. Tylko że biedny pies się męczy. Kurde no serio wszystko na łeb na szyję leci, jeszcze teściu w szpitalu wylądował A z badaniami kombinuje kto tu jeszcze może mnie podrzucić bo to jest aż 80km. Ale w sensie, że nie masz z kim jechać? ja swojego nigdy nie ciągałam nigdzie ze sobą... a Twój pewnie w nerwach Ci tak powiedział... U nas też hormony ciążowe buzują no właśnie nawet nie mam czym jechać, już tam pal licho z kim. Mój pojedzie z psem autem do weterynarza bo też kawałek mają a pies nie dojdzie, a pożyczyc od kogo nie mam. Wiem że w nerwach to powiedział ale no przykro mi strasznie. a taksówka nie wchodzi w grę? Ja pamietam, że jak nasz piesio miał babeszjozę to pierwsze kilka kroplówek dostawał dożylnie, a później podskórna i to szło o wiele szybciej. Może to też jest jakieś rozwiązanie. 80 km to zapłacę w cholerę. A jak na złość ani autobus ani pociąg w tym czasie. A co do pieska to już nie do urtowania. Prawdopodobnie rak wątroby i jeszcze coś z nerka. Albo mamy go dać uspac albo czekać aż sam odejdzie. Mąż powiedział że nie da go uspac bo to jego kumpel najlepszy. A ja nie mogę patrzeć jaki pies jest smutny, te oczy i nic nie je, nie chce pić. Dzięki dziewczyny za dobre słowo, jakoś to może będzie Ja to już przypadkiem trafiłam na informację o hartowaniu brodawek kilka msc przed porodem, by było łatwiej z karmieniem. Jak widzę opisy kobiet o łzach płynących po policzkach i zagryzaniu zębów z bólu to mam schizy z tym karmieniem. Jest taka maść, która pomaga podobno - załączam info o niej. Będę musiała się jeszcze doedukować, a może Mamy, które już karmiły coś nam doradzą? ja karmiłam córkę 3 lata piersia. I są to najpiękniejsze 3 lata. Początki były trudne bo mała ssać nie chciała, ale w szpitalu była cudowna kobieta doradca laktacyjny i pokazała mi fajne techniki. Także nie bójcie się w szpitalu prosić o pomoc,może już w szkole rodzenia uzyskacie pomoc(ja nie chodziła ). Przez pierwsze 3 miesiace co 2h wstałam, odciągałam laktatorem mleko, karmiłam mała i tak wkoło(bardzo wolno przybierała i była za słaba na ssanie). Ale po 3 miesiacach przeszłam tylko na pierś i jaka to była wygoda, dziewczyny bajka. Ale 20 litrów zamroziłam, jakbym chciała się piwka albo wina napić. żadnego zapalenie piersi ani nic nie miałam, ale też za radą mamy nosiłam na bisutonosz taka bandame, taki top żeby mi cycek nie przewiało. Jak miałam nawał to odciągałam . I powiem wam że ta bliskość z dzieckiem, ta więź...wyłam jak bóbr jak mała odstawiła się od piersi. #7 644 Ja to już przypadkiem trafiłam na informację o hartowaniu brodawek kilka msc przed porodem, by było łatwiej z karmieniem. Jak widzę opisy kobiet o łzach płynących po policzkach i zagryzaniu zębów z bólu to mam schizy z tym karmieniem. Jest taka maść, która pomaga podobno - załączam info o niej. Będę musiała się jeszcze doedukować, a może Mamy, które już karmiły coś nam doradzą? karmiłam 2 lata. Trudne były początki, ale mi turbo szybko lanoziaja goiła brodawki. Pierwsze chyba 2 tygodnie były takie trudne, ze zabolało gdzieś jak była rana, ale i tak to była najpiękniejsza „przygoda” dla mnie. Ważne jest tez to jak dziecko łapie pierś. nie hartowalam piersi wcześniej, według mnie to i tak by nic nie dało, bo sutki poprostu będą poranione na początku. Jak jest przerwa w karmieniu to lanoziaja i goi się szybciutko. Inne mamy tez sięgają po nakładki ale ja np nie potrafiłam w nich karmić. #7 645 Co do cc to bym się rozejrzała do którego tc jest kwalifikacja w szpitalu, w którym chcesz rodzić, bo niektóre bardzo szybko te kwalifikacje kończą Ciekawe czy będą takie informacje na stronie internetowej, nie słyszałam o czymś takim i mi lekarka kazała czekać do 34 ciąży z załatwianiem, dla mnie to za późno, ja to już bym najchętniej zaczęła szukać takiego lekarza, ale może wytrzymam chociaż do 25 tygodnia #7 646 karmiłam 2 lata. Trudne były początki, ale mi turbo szybko lanoziaja goiła brodawki. Pierwsze chyba 2 tygodnie były takie trudne, ze zabolało gdzieś jak była rana, ale i tak to była najpiękniejsza „przygoda” dla mnie. Ważne jest tez to jak dziecko łapie pierś. nie hartowalam piersi wcześniej, według mnie to i tak by nic nie dało, bo sutki poprostu będą poranione na początku. Jak jest przerwa w karmieniu to lanoziaja i goi się szybciutko. Inne mamy tez sięgają po nakładki ale ja np nie potrafiłam w nich karmić. Zapisuje lanoziaje i nakładki dzięki #7 647 Dziewczyny wy też macie taka sucha skórę? Kurcze na nogach i na dłoniach mam strasznie suchą i częste kremowanie nie pomaga Ja niestety tez tak mam, czasami pomagała jakas kąpiel z olejkiem, ale teraz to się cykam używać #7 648 I bądź tu mądry, a na innym forum właśnie dziewczyna pisała, że odkryła maltan i wtedy karmienie stało się miłe. Ja mam bardzo wrażliwe sutki w mojej ocenie, ja w ogóle nie lubię ich dotyku nawet bo u mnie łatwo o ból i też dlatego tak trochę zaczęłam się interesować tematem, chociaż daleko do tego ale wszyscy mówią, daleko do porodu, nie myśl jeszcze o cesarce, daleko do karmienia ... A potem będę latać i się denerwować. Lekarka mi mówi bym myślała o załatwianiu cesarskiego cięcia w 34 tyg. przecież ja się mogę nie zdążyć dostać nawet do żadnego giną a co dopiero może do kilku by znaleźć tego, który mi pomoże.... ale czemu w 34 TC cesarka ? Ja też mam wrażliwe sutki , jak mnie mój podczas zbliżenia dotknie nawet to mnie to boli a tu dziecko ssało i nic. Ja myślę że te brodawki sa wtedy przygotowane. Dla mnie ssanie dziecka było przyjemne. Oczywiście jak już miała zęby i ugryzła mnie, świadomie! Bo śmiała się z tego (taka była) to zabolało ale wtedy odstawialam od cyca i nauczyła się że tak nie wolno. Zawsze też są takie nakładki na pierś. #7 649 Ciekawe czy będą takie informacje na stronie internetowej, nie słyszałam o czymś takim i mi lekarka kazała czekać do 34 ciąży z załatwianiem, dla mnie to za późno, ja to już bym najchętniej zaczęła szukać takiego lekarza, ale może wytrzymam chociaż do 25 tygodnia Nie wiem, ale zawsze można zadzwonić na IP i się zapytać. W Wawie jeden ze szpitali przeprowadza kwalifikacje tylko do 28 tc, potem na planową cesarkę musisz się umawiać gdzie indziej reklama #7 650 Nie wiem, ale zawsze można zadzwonić na IP i się zapytać. W Wawie jeden ze szpitali przeprowadza kwalifikacje tylko do 28 tc, potem na planową cesarkę musisz się umawiać gdzie indziej Masakra, często umawiają na tydzień przed porodem i o tym już należy zadecydować do 28 tyg.? Przecież dziecko może się źle ułożyć, mogą pojawić się inne wskazania itp.
Tym razem będzie o dziecku… A w zasadzie poprzedni post jest integralną częścią bo rozstanie z partnerem zawsze odbija się na dziecku – szczególnie jeżeli z jego ojcem nie da się dogadać. Tata pozwala na wszystko, mama więcej wymaga, tata daje słodycze a mama piłuje żeby nie robić tego przed “normalnym” posiłkiem co gorsze, wszystkie kłótnie odbywaja się nad głowa dziecka bo przecież tłumaczenie że dziecko nie może tego słuchać, to gadanie bzdur i jaśnie Pan wie lepiej. Huśtawka emocji raz dobrze a raz wyzywanie od najgorszych i odgrażanie się ale to przecież ja rozwaliłam rodzinę i zabrałam ojca dziecku. Do czego zmierzam? Na początku myślałam że gorsze zachowania mojego syna to efekt buntu dwu/trzylatka ale teraz widzę że z dnia na dzień jest coraz gorzej. Relacje moje i byłego odbijają się do tego stopnia ze podejrzewam u mojego trzylatka nerwice natręctw – nie radzę sobie z jego zachowaniami, przykłady? Nie daj Boze rusze jego ukochany kocyk i mam go ustawiać “tak jak był”, zaczne sama robić kawę – histeria bo on chciał, pójdę przed siebie – histeria bo on chciał przede mną i mam wracać na poprzednie miejsce, zacznę robić naleśniki – histeria bo on chciał i mam mąkę przesypać spowrotem ( nie laga tłumaczenie że jest tak już dużo innych rzeczy których nie da się rozdzielić), budzenie się w nocy bo “mialas mi nie płakać piasku z włosów – nasyp mi spowrotem”, są dni gdzie poglaskam go ot tak i słyszę wycie “odgłaskaj” “odcałuj” “odpatrz” a nawet “odsikaj bo ja chciałem spuścić wodę” – przykładów jest milion!! Ostatnio nie ma dnia żeby o coś nie wpadł w histerię, chodzę z wiecznym bólem głowy z nerwów. Słyszę wiecznie “mialaś zrobić” tak od czapy albo “chciałem” z histeria już po fakcie. Byłam u psychologa ale Pani ewidentnie nie zrozumiała problemu bo uznała że nie ma potrzeby diagnozowania w kierunku zaburzeń kompulsywno-obsesyjnych a ja mam poważne wątpliwości… Co ja mam robić? Już nie panuje nad swoimi nerwami..
Jak panować nad emocjami – 9 sprawdzonych i niezawodnych sposobów Każdy przeżywa czasem silne emocje. Zdarza się także, że są one tak przytłaczające, że ciężko je opanować. Prowadzi to do frustracji, a także do słów lub działań, których później możesz żałować. Dowiedz się jak panować nad emocjami, tak, by to one nie przejęły kontroli nad Tobą. Zapisz się na bezpłatną konsultację psychologiczną Emocje, czy uczucia, czyli krótki wstęp teoretyczny? W potocznym rozumieniu bardzo często używamy zamiennie słów „emocje” i „uczucia”. Jednak psychologia nie stawia znaku równości między nimi. Jaka więc jest różnica? To, co potocznie wrzucamy do jednego worka z napisem „emocje“, nauka generalnie rozdziela na: uczucia, afekty, emocje, motywacje, nastroje, namiętności, sentymenty i pasje. Nie jest to jednak ostateczny podział, a tylko jedna z możliwych propozycji. Środowisko psychologiczne, podobnie jak w innych kwestiach, nie jest w stu procentach zgodne i dokładne rozumienie każdego terminu zależy od przyjętej perspektywy. Uczucia Uczucia opisują stosunek człowieka do rzeczywistości – na przykład do świata, do innych ludzi, czy też do zdarzeń. Przykładem uczucia jest miłość do innego człowieka (na przykład partnera). Uczucia powstają poprzez “przepuszczenie” emocji przez wzory kulturowe i wcześniejsze doświadczenia. Afekty Afekty, w dużym uproszczeniu, to sposób uzewnętrznienia przez człowieka przeżywanych emocji (na przykład afekt osłabiony, to za słabe wyrażanie emocji, porównując do intensywności ich przeżywania). Emocje Emocje definiuje się poprzez wymienienie ich cech – są silne, nietrwałe i gwałtowne, są też wartościowane (w formie pobudzenia pozytywnego lub negatywnego). Powstanie emocji poprzedza jakieś wydarzenie. Emocje pozytywne motywują do kontynuowania wykonywania czynności, która je wywołała; natomiast emocje negatywne mają za zadanie sprawić, by człowiek przestał wykonywać daną czynność (lub na przykład znajdować się w danym środowisku). Zdarza się również, że jedno wydarzenie wywołuje jednocześnie emocje pozytywne i negatywne. Emocje, poza wymiarem wewnętrznym, objawiają się także w organizmie. Możemy zauważać je poprzez odpowiednią mimikę lub inne charakterystyczne dla konkretnych emocji objawy (na przykład pocenie się, czerwienienie). Emocje są charakterystyczne dla ludzi – wszyscy, bez wyjątku, je przeżywamy. Na tym nie kończy się podobieństwo – odczuwamy te same emocje, w zbliżonych sytuacjach, a także okazujemy je podobnie. Sześć emocji podstawowych Na okazywaniu emocji (inaczej: ekspresji emocji) skupił się w swojej pracy naukowej Paul Ekman, amerykański psycholog i prawdziwy pionier badań nad emocjami i mimiką twarzy ludzkiej. Wyróżnił on sześć podstawowych emocji: radość, zaskoczenie, złość, smutek, strach i wstręt. Co w nich takiego podstawowego? Otóż Ekman dowiódł, że ich wyrażanie jest niezależne kulturowo. Te sześć emocji wyrażają podobnie zarówno biznesmeni z Nowego Jorku, jak i ludzie plemienni, którzy nigdy nie spotkali cywilizacji. Mikromimika Ekman zauważył jeszcze jedną bardzo ważną prawidłowość dotyczącą emocji – mikromimikę. Jest to bardzo krótki (mniej więcej 50 milisekund) wyraz twarzy zdradzający prawdziwie przeżywane emocje. Możesz panować nad emocjami, możesz nawet nauczyć się je maskować, ale mikromimiki nie oszukasz. Jeśli poczujesz jakąś emocję, to przynajmniej przez ułamek sekundy będzie ona widoczna na Twojej twarzy. Motywacje Ich rozumienie w nauce jest bardzo zbliżone do rozumienia potocznego – motywacja to pewien stan gotowości do określonego działania. Często określane jako „siła, która pcha do przodu”. Nastroje Nastroje, w porównaniu do emocji, są spokojniejsze, przebiegają łagodniej, ale trwają dłużej. Nastrojem może być na przykład tęsknota albo wesołość. Namiętności Jest to skłonność do silnego przeżywania uczuć. Szczególnie często występują w młodym wieku. Wiele osób wie intuicyjnie, czym jest inteligencja. Podobnie wiele ludzi słyszało o ilorazie inteligencji, czyli sposobie określania jej wysokości. Niestety, niewiele ludzi wie o rozróżnieniu na rodzaje inteligencji. Jedną z koncepcji, rozdzielającą inteligencję na 7 typów jest koncepcja inteligencji wielorakich, autorstwa Gardnera, amerykańskiego psychologa. Koncepcja powstała jako sprzeciw Gardnera na rozumienie inteligencji tylko jako umiejętności logicznego myślenia. Gardner wyróżnił siedem rodzajów inteligencji: logiczno-matematyczna (m. in. dostrzeganie wzorców logicznych)językowa (m. in. wrażliwość na różne funkcje języka)przyrodnicza (m. in. zdolność do interakcji z naturą)muzyczna (m. in. wrażliwość na rytmy i melodie)przestrzenna (m. in. umiejętność trafnego postrzegania świata i odległości)cielesno-kinestetyczna (m. in. umiejętność kontroli ciała, na przykład w tańcu)interpersonalna (m. in. umiejętność reakcji na nastroje innych ludzi)intrapersonalna (m. in. umiejętność rozróżniania własnych emocji i kontrolowania ich – to jest właśnie inteligencja emocjonalna w rozumieniu Gardnera) Gardner to nie jedyny badacz psychiki, który dostrzegł istnienie odrębnego typu inteligencji, charakterystycznego dla pracy z własnymi emocjami. Daniel Goleman, psycholog amerykański, napisał książkę „Inteligencja emocjonalna”, która szybko stała się światowym bestsellerem. W tym ujęciu inteligencja emocjonalna oznacza cały zestaw umiejętności, w tym: zdolność do rozumienia samego siebiezdolność do rozumienia, kierowania i kontrolowania swoich emocjiumiejętność motywowania się do działania empatia Nad inteligencją emocjonalną zastanawiało się także wielu innych badaczy. Wspominał o niej Karol Darwin, twórca teorii ewolucji. Za pierwszą definicję tego typu inteligencji uważa się tą stworzoną przez naukowców Mayera oraz Saloveya: „Inteligencja emocjonalna to umiejętność właściwej percepcji, oceny i wyrażania emocji, umiejętność dostępu do uczuć, zdolność ich generowania w momentach, gdy mogą wspomóc myślenie, umiejętność rozumienia emocji i zrozumienie wiedzy emocjonalnej, oraz umiejętność regulowania emocji tak, by wspomagać rozwój emocjonalny i intelektualny” Inteligencja emocjonalna, rozumiana jako zbiór umiejętności, składa się zasadniczo z następujących zdolności: zdolność dostrzegania własnych emocji i doceniania ich znaczenia (na przykład umiejętność określenia, w jakim stanie emocjonalnym jest się w danej chwili)zdolność do spostrzegania emocji innych ludzi (na przykład wychwytywanie z mimiki i tonu głosu tego, jakie ktoś aktualnie przeżywa emocje)zdolność do ekspresji emocji (na przykład umiejętność opowiadania o przeżywanych stanach emocjonalnych)zdolność do rozumienia emocji (na przykład wiedza o tym, jakie sytuacje wzbudzają jakie emocje – żałoba powoduje smutek, wygrana powoduje radość itp.)zdolność do wykorzystywania emocji w myśleniu i działaniu (na przykład rozumienie swoich emocji i wykorzystanie tej wiedzy do kontynuowania lub zaprzestania danego działania)zdolność do regulowania emocji (na przykład umiejętność poprawienia samemu sobie nastroju)zdolność do wpływania na stan emocjonalny innych ludzi (na przykład umiejętność pocieszania). 9 metod panowania nad emocjami Czas na konkrety. Co zrobić w sytuacji, gdy czasem tracisz panowanie nad emocjami? Przetestuj poniższe metody, które mają udowodnione działanie. Metoda 1: Daj sobie chwilę wytchnienia Często, gdy ktoś przeżywa silne emocje, możemy od niego usłyszeć na przykład. „muszę się przejść”, albo „potrzebuję chwili”. Jest to bardzo intuicyjna, ale bardzo dobra metoda. Bardzo silne pobudzenie emocjonalne może wprowadzać w szok, a działanie w takim stanie może pogorszyć sytuację, co będzie prowadzić do dalszych negatywnych emocji. Jeśli więc poczujesz przypływ bardzo silnych emocji – odczekaj chwilę. Nie ma uniwersalnego czasu, który pomoże opaść emocjom, po prostu wykorzystaj czas, który masz. Jeśli musisz działać szybko, to pomoże nawet chwila spędzona na głębokim i powolnym oddechu oraz odliczaniu w myślach. Jeśli czas na to pozwala, warto przejść się na spacer. Odcięcie się od sytuacji pozwala się zdystansować i pozwala opaść burzy hormonalnej w organizmie. Więcej o stanach lękowych Metoda 2: Systematycznie się relaksuj Równowagę emocjonalną można ćwiczyć! Jeżeli będziesz systematycznie dbać o równowagę w tej sferze swojego życia, dużo łatwiej będzie Ci łagodnie zareagować w trudnej sytuacji. Jak ćwiczyć panowanie nad emocjami? Na przykład poprzez relaksację. Regularna medytacja, ćwiczenia fizyczne, czy prowadzenie dziennika swoich myśli, pomaga Ci lepiej poznać samego siebie, wyciszyć się i na bieżąco dawać upust napięciom w Twojej psychice. Dzięki temu unikniesz także sytuacji, w której wszystko się na siebie nakłada, co wprowadza silny stres i powoduje wybuch silnych negatywnych emocji. Relaksacja może też pomóc doraźnie, gdy już pojawi się trudna sytuacja. Najważniejsze są dwie kwestie: uspokojenie oddechu – postaraj się powoli wdychać powietrze głęboko przez nos, a następnie powoli je wypuszczać ustami, tak, by oddech był jak najspokojniejszyrozluźnienie mięśni – gdy przeżywamy negatywne emocje, jesteśmy spięci, często w takiej sytuacji zaciskamy pięści i unosimy ramiona. Postaraj się odwrócić tę reakcję – opuść ramiona, wyprostuj plecy i postaraj się, głęboko oddychając, rozluźnić wszystkie mięśnie swojego ciała. Najlepsze techniki i ćwiczenia relaksacyjne Metoda 3: Uśmiechnij się 🙂 Ta metoda na pierwszy rzut oka może się wydawać dziwna i nieskuteczna. W końcu jak się uśmiechać, jeśli kontrolę nad Tobą przejeły negatywne emocje? Spróbuj podejść do lustra, wyprostować sylwetkę i uśmiechnąć się do siebie. Na jakiej zasadzie to działa? Chodzi tutaj o hipotezę sprzężenia zwrotnego. Zgodnie z jej założeniami samo naśladowanie emocji (czyli uśmiechanie się na wzór radości) zwiększa intensywność odczuwania tej emocji, natomiast hamowanie wyrażania emocji (czyli w tym przypadku na przykład powstrzymanie się od płaczu, smutnego wyrazu twarzy i skulonej postawy) hamuje odczuwanie tej emocji. Jest to metoda szybka i skuteczna, szczególnie przydatna w uporaniu się w ogarniającym poczuciu smutku i bezsilności. Metoda 4: W zdrowym ciele, zdrowy duch Przypomnij sobie sytuację, w której jesteś chory, masz podwyższoną temperaturę, nie możesz oddychać przez katar, a głowę rozsadza ból. Raczej ciężko wtedy o stan relaksacji i zadowolenia, prawda? Tak działa ludzki organizm – choroba lub nawet drobne zaburzenia podwyższają drażliwość i obniżają nastrój. Jeżeli często przejmują nad Tobą kontrolę negatywne emocje, warto przyjrzeć się stanowi własnego zdrowia. Brak ruchu, kiepska dieta, choroby, niedobory mikroelementów i witamin… To wszystko może powodować większą podatność na negatywne emocje. Metoda 5: Nazwij swoje emocje Nazywanie emocji działa bardzo podobnie do metody pierwszej, czyli odczekaniu pewnego czasu. Pozwala się zdystansować i zrozumieć, że emocja jest chwilowa, a Ty nie jesteś emocją. Tak też powinieneś formułować zdania – na przykład „czuję złość” zamiast „jestem zły” albo „czuję smutek” zamiast „jestem smutny”. Nazywać emocje możesz w różnej formie – możesz mówić do siebie (na głos lub w myślach), porozmawiać z kimś bliskim lub zapisać swoje przemyślenia na papierze. Metoda 6: Myśl o rozwiązaniu Są dwa rodzaje sytuacji, które wprowadzają Cię stan bardzo silnych negatywnych emocji: takie, nad którymi masz kontrolę i takie, nad którymi kontroli nie masz. Jeżeli masz kontrolę nad sytuacją – postaraj się jak najmocniej, w analityczny sposób skupić na rozwiązaniu. Co możesz zrobić, by jak najszybciej i najskuteczniej zażegnać kryzys? Pomyśl o dostępnych opcjach, rozważ, która będzie najlepsza i… działaj. Metoda 7: Skup się na czymś innym Jeżeli jednak znajdujesz w sytuacji, nad którą nie masz kontroli (zadziałała tak zwana „siła wyższa”), musisz po prostu odpuścić. Wypadek na drodze, przez który powstał korek, który sprawia, że spóźnisz się do pracy, nie zależy od Ciebie i nic nie możesz z nim zrobić. Skup więc uwagę na czymś innym – możesz posłuchać muzyki lub audiobooka, zadzwonić do kogoś z rodziny lub zająć się jakimkolwiek innym przyjemnym zajęciem, które odciągnie Cię od pogrążania się w odmętach negatywnych emocji. Metoda 8: Nie kontroluj emocji – pozwól jej przepłynąć Przyjrzyj się swojej emocji, zaobserwuj, jak się objawia (może na przykład trzęsą Ci się ręce, łzy napływają do oczu, masz ochotę krzyczeć). Nazwij ją i nie walcz z nią – wręcz przeciwnie, postaraj się rozluźnić ciało. Następnie obserwuj, jak powoli emocja odchodzi, oddychaj głęboko i przetrwaj ten moment. Zauważ jak zmienia się Twój stan, gdy emocja słabnie – jak uspokaja Ci się oddech, spowalnia bicie serca i wraca jasność myślenia. Umów się na bezpłatną konsultację online Metoda 9: Zadbaj o siebie Możesz spróbować przygotować sobie proste rozwiązania, zanim jeszcze nastąpi stan uległości negatywnym emocjom. Gdy już ulegniesz smutkowi lub złości, ciężko wymyślić skuteczny i rozsądny pomysł pomocy samemu sobie. Dlatego warto pomyśleć o tym w zanadrzu – zastanów się, co Cię relaksuje i poprawia Ci humor? Może jakieś dobre jedzenie, podnoszący na duchu film, sport lub inne hobby? Możesz zapisać taką listę i zerkać na nią w chwili słabości – będziesz mieć gotowe rozwiązanie. Tych rzeczy nie rób! Nie pal tytoniu i nie pij alkoholu. Lub je mocno ogranicz. To jedno z intuicyjnych działań, które przynosi efekt odwrotny do zamierzonego. Negatywne emocje, takie, jak złość, podnoszą ciśnienie i pobudzają. Alkohol i papierosy robią dokładnie to samo, czyli w efekcie jesteś jeszcze bardziej pobudzony, zamiast się uspokoić. Nie pogrążaj się w emocjach. Zamartwianie się, narzekanie i zatracanie się w negatywnych emocjach tylko podtrzymują stan, który nam nie służy. W takiej sytuacji słuchanie smutnej muzyki, oglądanie przygnębiających filmów, rozpamiętywanie błędów przeszłości – to samodzielne przedłużanie swojego cierpienia. Lepszym wyjściem byłaby w tej sytuacji metoda pierwsza, czyli zdystansowanie się i odwrócenie swojej uwagi. Nie podejmuj ważnych decyzji pod wpływem emocji. Silne emocje to naprawdę najgorszy doradca. Mózg zalany falą hormonów nie funkcjonuje tak, jak w normalnej sytuacji. Skutki takiego działania mogą być opłakane. Ta zasada wyjątkowo tyczy się nie tylko negatywnych emocji, ale także bardzo silnych emocji pozytywnych (tak zwany nadmierny entuzjazm). Podsumowanie Emocje to bardzo złożony temat, który od wielu dekad nurtuje badaczy z całego świata. I choć wiedza potoczna mówi, że emocje to “coś” czego nie można opanować i co w sposób niezależny od naszej woli steruje całym naszym funkcjonowaniem, to wiedza naukowa podważa to przekonanie. Nad emocjami można zapanować! Istnieją techniki, dzięki którym skutecznie się tego nauczysz. Spróbuj, nie poddawaj się i nie pozwól emocjom, szczególnie tym negatywnym, przejąć kontroli nad swoim ciałem i psychiką. Jak możesz sobie pomóc Polecane artykuły
Szekla, współuzależnienie jest podstępne i niejedno ma oblicze. Ja z doświadczeń rodzinnych doskonale wiem, do czego zdolny jest alkoholik, potem uciekłam od męża-tyrana i przemocowca- tylko po to,żeby się później wpakować w związek z trzeźwiejącym alkoholikiem. Nie żałuję tego, dobrze mi z nim teraz - ale jak na to popatrzę z perspektywy, no to przecież nie było to było wbrew prawom logiki- za to zgodnie z prawami współuzależnienia :? Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Współuzależnienie i uzależnienie jest podstępne. Znam to z jednej i drugiej strony. W chwili kiedy pozbyłam się alkoholika tyrana w/g zasady "starych ni ma chata wolna o...będzie bal" ja zaczęłam pić. Wtedy to po raz pierwszy sięgnęłam po kielicha na kacu. Wcześniej nigdy tego nie robiłam. Okazało się to dla mnie bardzo zgubne, kaca nie wyleczyłam tylko go przesuwałam. Pozwól, że efektów nie będę opisywać Lubię jednak zaglądać na ten dział bo zdobywam tu ogromną wiedzę, tzn. jak widzą mnie bliscy w moim trzeźwieniu. Wiem, że wszystkiego złego nie wyeliminuję ale na pewno pomoże mi to postrzegać złe i dobre strony i troszkę nad nimi panować. My kobiety też miewamy huśtawki nastrojów, niekoniecznie związanych z tematyką alkoholową :D Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Norbi, ja mam ten komfort,że nigdy nie widziałam swojego obecnego męża 'pod wpływem". Choć mimo,że nie pił, postrzegał świat zupełnie inaczej ja-a ja jak wariatka walczyłam,żeby widział wszystko moimi oczami....Strasznie dużo energii zmarnowałam, zanim się przekonałam,że tak się nie da... jakbym nie trafiła wśród "swoich" to pewnie zupełnie wypaliłabym się walcząc z jego "chorym" spostrzeganiem świata. Dziś nadal dziwi mnie a czasem wkurza, jak on podchodzi do niektórych spraw,ale kto powiedział,że ja mam patent na posiadanie racji? Najważniejsze to sobie jakiś kompromis wypracować. Justi, mnie też czasem krew zalewa jak słyszę, co on mówi- kiedyś ponosiło mnie, atakowałam ( słownie!). Jak ja atakowałam, no to on się bronił, no to ja się nakręcałam- no to on się wycofywał i możliwości porozumienia były marne. Dzisiaj daję sobie na przeczekanie i układam sobie w myśli, o co mi chodzi,żeby mu to potem w nieagresywny sposób przekazać- coraz częściej mi sie udaje, choć mistrzem w tym nie jestem ;) No i jeszcze jedno - jak mój mąż rzucał alkohol dla swojej partnerki albo dla rodziny, to zawsze kończyło się tak samo-zapiciem. Dopiero jak do niego dotarło,że musi się ratować, to złapał się ludzi ze Wspólnoty jak ten tonący brzytwy i przestał pić-bo on tak chciał, tak wybrał...Im dalej odchodził od picia, tym bardziej było mu "nie po drodze" z dotychczasową partnerką, która jak lwica walczyła z jego choć ona nie piła- to dalej miała schemat chorych zachowań, próbowała manipulować i wpędzać go w poczucie winy ( tak mi to tłumaczył, staram sie przekazać jego słowa). Więc jak się otrząsnął z wódki trochę- to się rozeszli. Paradoks taki.... Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Teraz mam nocną zmianę i w dodatku nadgodziny i mało mam czasu wolnego ale w domu jest wszystko OK. Mąż wcina paluszki, orzeszki itp. Chodzi na terapię. Postanowiłam sobie, że jeśli znów zacznie pić -wyprowadzę się do rodziców. Na razie jest dobrze ale nie dam uśpić swojej czujności ;) Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. I słusznie musisz być czujna,choc to niczego nie zmieni jak będzie się chciał napić. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Posłuchaj w oknie "Video" wywiadu z Kzysztofem alkoholikiem ,opowiada o sobie i swojej żonie jak mu pomogła upaść,słuchając jego to tak jak bym widział siebie-cóż za dopóki mi pomagano pic to ja chciałem pić i kombinowałem,ale jak mi zaczęto komfort picia ucinać-to były dwa wyjścia awaryjne-śmierć ,albo trzeżwość. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.
PROBLEM „Nakrzyczałam na siostrę i tak walnęłam drzwiami, że zawieszony na nich haczyk zrobił w ścianie dziurę. Ta dziura ciągle mi przypominała, jak dziecinnie się wtedy zachowałam” (Diane) *. „‚Jesteś beznadziejnym ojcem!’ — krzyknęłam i trzasnęłam drzwiami. Ale zanim się zamknęły, zdążyłam jeszcze zobaczyć smutne spojrzenie taty. Dużo bym dała, żeby móc cofnąć czas i ugryźć się w język” (Lauren). Czy opisane sytuacje wydają ci się znajome? Jeśli tak, ten artykuł może ci pomóc. CO WARTO WIEDZIEĆ Wybuchami gniewu psujesz sobie opinię. „Kiedyś myślałam, że drudzy muszą po prostu zaakceptować mój gwałtowny charakter” — wyznaje 21-letnia Briana. „Ale potem się zorientowałam, że ktoś, kto nad sobą nie panuje, wygląda głupio. I wtedy dotarło do mnie, że właśnie tak inni patrzą na mnie!” W Biblii czytamy: „Kto jest skory do gniewu, popełni głupstwo” (Przysłów 14:17). Ludzie uciekają spod wybuchającego wulkanu — podobnie unikają każdego, kto ma wybuchowy temperament Wybuchami gniewu zrażasz do siebie ludzi. „Kiedy tracisz panowanie nad sobą”, zauważa 18-letni Daniel, „tracisz też szacunek otoczenia”. Zgadza się z tym jego rówieśnica Elaine, która przestrzega: „Gwałtowny temperament nie dodaje atrakcyjności. Inni po prostu zaczynają się ciebie bać”. W Biblii czytamy: „Nie przestawaj z nikim, kto jest skory do gniewu; i nie zadawaj się z mężem miewającym ataki złości” (Przysłów 22:24). Możesz się zmienić. Piętnastoletnia Sara mówi: „Nie zawsze masz wpływ na to, jak się poczujesz w jakiejś sytuacji, ale na pewno możesz kontrolować sposób, w jaki te uczucia wyrażasz. Wcale nie musisz eksplodować”. W Biblii czytamy: „Nieskory do gniewu jest lepszy niż mocarz, a panujący nad swym duchem — niż zdobywca miasta” (Przysłów 16:32). CO MOŻNA ZROBIĆ Postaw sobie cel. Zamiast mówić: „Taki już jestem”, wyznacz sobie pewien czas, na przykład sześć miesięcy, i postaraj się coś ulepszyć. Notuj, jakie postępy udało ci się zrobić. Za każdym razem, kiedy nie zapanujesz nad nerwami, zapisz, 1) co się stało, 2) jak zareagowałeś, 3) jak mógłbyś lepiej zareagować — i dlaczego. Potem postanów sobie, że gdy ktoś znowu cię sprowokuje, zareagujesz w ten lepszy sposób. Podpowiedź: Nie pomijaj swoich sukcesów! Zapisuj, jak świetnie się czułeś, gdy udało ci się utrzymać temperament na wodzy. Zasada biblijna: Kolosan 3:8. Wstrzymaj się z reakcją. Kiedy ktoś lub coś cię zdenerwuje, nie mów od razu tego, co ci przyjdzie do głowy. Poczekaj. W razie potrzeby weź głęboki oddech. Piętnastoletni Erik opowiada: „Kiedy staram się oddychać, mam czas pomyśleć, żeby nie powiedzieć albo nie zrobić czegoś, czego bym później żałował”. Zasada biblijna: Przysłów 21:23. Spójrz z szerszej perspektywy. Czasami się irytujesz, ponieważ widzisz tylko jeden aspekt sprawy — ten, który dotyczy ciebie. Spróbuj dostrzec drugą stronę medalu. Dwudziestoparoletnia Jessica mówi: „Nawet gdy ludzie są po prostu bezczelni, zazwyczaj da się znaleźć jakieś wyjaśnienie, które pomaga zdobyć się na odrobinę zrozumienia”. Zasada biblijna: Przysłów 19:11. W razie konieczności wycofaj się. Biblia radzi: „Zanim (...) wybuchnie kłótnia, odejdź” (Przysłów 17:14). Jak wskazuje ten werset, w napiętej sytuacji niekiedy jest to najlepsze rozwiązanie. Potem zamiast rozpamiętywać sprawę i „się nakręcać”, znajdź sobie zajęcie. „Przekonałam się, że na ochłonięcie i rozładowanie stresu dobre są ćwiczenia fizyczne” — stwierdza młoda kobieta o imieniu Danielle. Naucz się nie poddawać emocjom. Biblia przypomina: „Bądźcie wzburzeni, lecz nie grzeszcie. Wypowiedzcie swe zdanie w swoim sercu (...) i milczcie” (Psalm 4:4). Zauważ, że samo uczucie wzburzenia nie jest niczym złym. Chodzi o to, do czego ono prowadzi. „Jeśli dajesz się sprowokować”, mówi Richard, „władzę nad sobą oddajesz innym. Spróbuj postąpić dojrzale i przymknąć oko na całą sprawę”. Będziesz wtedy panował nad swoim gniewem i nie pozwolisz, żeby on panował nad tobą.
mąż nie panuje nad nerwami